Szkoła w Drohiczynie
Won't fall deep in love
Szkoła podstawowa -podstawy informatyki
Szkoła i rodzian jako środowisko wychowawcze
Szkoła Rodzenia przy Szpitalu Miejskim
Szkoła rodzenia przy szpitalu w Policach
Szkoła waldorfska Steiner jego poglądy
Szkoła Podstawowa 64 Kraków
Szkoła Pracowników Służb Społecznych
Szkoła Główna handlwa Warszawa
Szkoła Główna Handlowa w Warszawie
Szkoła Podstawowa 28 Wrocław
  aaaaWon't fall deep in loveaaaa

Dzień I /24.04.2010 sobota /
wyjazd skwerek 7.00
Międzyrzec Podlaski – Huszlew – Łózki – Hruszniew – Czuchów – Tokary – Bużyska !!!? przeprawa przez Bug lub jazda do mostu - Drohiczyn – Kózki – Serpelice /nocleg w szkole załatwi Andrzej/.
/około 130 km asfalt, drogi polne przygotować się na błoto

Dzień 2 /25.04.2010 niedziela/
wyjazd około 8.00
Serpelice – Gnojno – Janów Podlaski – Leśna Podl – Międzyrzec
/około 90km/ asfalt. w Międzyrzecu około 18.00

Ze względu na wysoki stan Bugu jeszcze nie ma przepraw promowych w Mielniku i Niemirowie dla tego trasa musi się ograniczyć tylko do jednej strony rzeki. Szkoda.
Podobno ma padać szykujcie coś nieprzemakalnego do jazdy
Zabieramy własne śpiwory i karimaty
Kto jest chętny?
Trzeba zamówić noclegi.

Pozdrawiam

Ja i Mariola jedziemy, a w którą stronę to trzeba "pomyśleć".
Może "kawałek" w jedną "kawałek" w drugą ale po stronie Mielnika.
A może jak byśmy wyjechali już w piątek po południu przenocowali w Serpelicach i zrobili koło Serpelice - Drohiczyn - Grabarka - Mielnik - Gnojno/przeprawa promowa/ - Serpelice spanie w szkole lub pod chmurką. Pomyślę jak by było najlepiej.
Podajcie swoje propozycje i coś wybierzemy.

Pozdrawiam
Bynio


Marcin Zakens ur. 8.6.1893 w Poznaniu. Syn kolejarza Adama Zakensa i Natalii Zakens z domu Gembiak. Ukończył szkołę podstawową. W czasie Powstania Wielkopolskiego brał czynny udział w walce z Niemcami jako żołnierz Kaszubskiego Pułku Strzelców w Armii Wielkopolskiej. Po powstaniu, w wojnie Polsko-Bolszewickiej zasłużył się w obronie wsi Bobrujki, w którym całkowitemu zniszczeniu uległ rosyjski 216 Pułk Strzelców im. Lenina. Walczył w Bitwie Warszawskiej, ranny pod Małkinią. Po powrocie do zdrowia bił się o Drohiczyn, Chomsk i Nieśwież. Za waleczność i męstwo podczas działań wojennych z bolszewikami odznaczony srebrnym Krzyżem Virtuti Militari V klasy. Po wojnie ożenił się z Anną Licznerską z którą ma dwóch synów: Tomasza (1923) i Kazimierza (1931). W 1923 wstąpił do Straży Celnej. Jest dowódcą posterunku granicznego w Ujściu na granicy z Niemcami. W maju 1930 wstąpił do SChL i został tam sekretarzem.

Biografia członka partii. Proszę o akceptację.

Marcin Zakens ur. 8.6.1893 w Poznaniu. Syn kolejarza Adama Zakensa i Natalii Zakens z domu Gembiak. Ukończył szkołę podstawową. W czasie Powstania Wielkopolskiego brał czynny udział w walce z Niemcami jako żołnierz Kaszubskiego Pułku Strzelców w Armii Wielkopolskiej. Po powstaniu, w wojnie Polsko-Bolszewickiej zasłużył się w obronie wsi Bobrujki, w którym całkowitemu zniszczeniu uległ rosyjski 216 Pułk Strzelców im. Lenina. Walczył w Bitwie Warszawskiej, ranny pod Małkinią. Po powrocie do zdrowia bił się o Drohiczyn, Chomsk i Nieśwież. Za waleczność i męstwo podczas działań wojennych z bolszewikami odznaczony srebrnym Krzyżem Virtuti Militari V klasy. Po wojnie ożenił się z Anną Licznerską z którą ma syna Tomasza. Obecnie wraz z żoną spodziewają się drugiego dziecka. W 1923 wstąpił do Straży Celnej. Jest dowódcą posterunku granicznego w Kolibkach na granicy z Wolnym Miastem Gdańskiem. W maju 1930 wstąpił do SChL.

Może być? 8-)

Z tym Gdańskiem to same problemy... :mrgreen:

Marcin Zakens ur. 8.6.1893 w Poznaniu. Syn kolejarza Adama Zakensa i Natalii Zakens z domu Gembiak. Ukończył szkołę podstawową. W czasie Powstania Wielkopolskiego brał czynny udział w walce z Niemcami jako żołnierz Kaszubskiego Pułku Strzelców w Armii Wielkopolskiej. Po powstaniu, w wojnie Polsko-Bolszewickiej zasłużył się w obronie wsi Bobrujki, w którym całkowitemu zniszczeniu uległ rosyjski 216 Pułk Strzelców im. Lenina. Walczył w Bitwie Warszawskiej, ranny pod Małkinią. Po powrocie do zdrowia bił się o Drohiczyn, Chomsk i Nieśwież. Za waleczność i męstwo podczas działań wojennych z bolszewikami odznaczony srebrnym Krzyżem Virtuti Militari V klasy. Po wojnie ożenił się z Anną Licznerską z którą ma syna Tomasza. Obecnie wraz z żoną spodziewają się drugiego dziecka. W 1923 wstąpił do Straży Celnej. Jest dowódcą posterunku granicznego w Ujściu na granicy z Niemcami. W maju 1930 wstąpił do SChL.

Poprawione. Chyba mamy granicę na Narwi?

Wracając do wątku hełmu stożkowego z Gniezdowa, znalazłem coś takiego (załącznik). Miniatura ze Złotego Kodeksu Pułtuskiego, ok 1080 r. przedstawia straż przyboczną króla heroda i jest wykonana wg czeskiej szkoły iluminatorskiej. Część z przedstawionych wojów ma na głowach coś co przypomina konstrukcyjnie hełm z Gniezdowa (na lewo od heroda woj z mieczem w czerwonej tunice). Nie widać żeber bocznych (jak u 1. i 3. woja z lewej), skąd wywnioskowałem że hełm jest złożony z 2 połówek. Zwraca uwagę zróżnicowana konstrukcja hełmów na miniaturze.

Co więcej, gdzieś czytałem że w Drohiczynie znaleziono jakieś figurki spośród których jedna ma na głowie coś co przypomina hełm żebrowy.

Plany to ja mam. Uciec jak najdalej od domu i przekonać do tego tatusia, bo inaczej oszaleje! Dla mnie mama (zrób to, to i jeszcze to, bo i tak siedzisz w domu), babcia (miała mieszkać z nami 2 tyg., a już jest 2 miesiące i jeszcze to trochę potrwa), ciotka ("no oczywiście, ze lepiej jest chodzić do lepszego liceum", 2 dni potem "no właściwie to lepiej jest chodzić do słabszego", a wszystko z tego powodu, ze ma 2 dzieci, jedno skończyło gorsze liceum i generalnie jest lepsze i to które ukończył gorsze i nie jest aż tak dobre), kuzynka w szale studyjnym i siostra "przecież ona sama tego odwołania tam nie zaniesie, a ty na pewno masz taaaakie znajomości (jakby pani sekretarka potrafiła spamiętać 900 uczniów to było by dobrze, no 1200 z chętnymi pierwszaczkami", to dla mnie dużo ZA dużo. Jeszcze kilka dni i jak moja mamusia nie przerwie swoich kazań od 8-12 (czyli wtedy, kiedy jest w domu) to jej na prawdę coś zrobię i zapewniam, to nie będzie moja wina. Tu nawet nie chodzi o lenienie się, tylko co bym nie zrobiła (tak, ja bo moja siostra jest taaaaaka malutka, jest 2 lata młodsza i szkoda, ze ta śpiewkę słyszę od jakiś 10 lat), jest zrobione źle, albo co lepiej nie zrobione wcale ("przecież mówiłam Ci, że masz to zrobić." "nie, nie mówiłaś." " jak zwykle mnie nie słuchasz!" "owszem słucham, ale w myślach jeszcze nie czytam" i koniec gadki, a raczej dla niej początek). Ale koniec narzekania dom wariatów i tyle. Tylko jak był tylko moim prywatnym domem wariatów było jakoś przyjemniej? spokojniej?

Co do mojego wyjazdu, to mam nadzieję zniknąć do Drohiczyna ze znajomymi na dwa tygodnie (błagam nich się uda, bo inaczej to się dla kogoś źle skończy), a potem na kolejne dwa na wieś z rodzicami, ale mam tam zamiar złapać za pędzel i nie wpuszczać nikogo do malowanego pokoju. Jak na razie w ramach zdobycia chwili świętego spokoju czytam, staram się biegać i wychodzić jak najczęściej. Już wolałam chodzić do szkoły, przynajmniej pół dnia bez rodzony (i ja to mówię, chyba trzeba to zapisać!)

Dzień dobry Państwu,

"Radbym kraj ten we wszystkim widzieć uszczęśliwiony z powodu tej wdzięczności, iż w nim zawiadując cząstką roli, z niej zażywam chleba".

Któż mógł napisać te słowa? Oczywiście, już teraz mało znany (by nie powiedzieć ZAPOMNIANY!), Jan Krzysztof Kluk. Poniżej skrót informacji o tym człowieku.

Jan Krzysztof Kluk ur. 13 września 1739 r w Ciechanowcu, zm. 2 lipca 1796 r. - polski przyrodnik, prekursor nowego rolnictwa, krytykował pańszczyznę chłopów jako feudalny przeżytek. Człowiek o wszechstronnych zainteresowaniach: botanika, zoologia i geologia. Kształcił się Drohiczynie i w Łukowie (u pijarów) i ukończył wyższe seminarium duchowne u o. misjonarzy warszawskich Świętego Krzyża. Najbardziej płodnym okresem J.K. Kluka były lata 1777 do 1788 i wtedy powstało 12 tomów różnych dzieł. Pszczołom poświęcił IV tom swojego dzieła pt. "Zwierząt domowych i dzikich osobliwie krajowych , historyi naturalney początki i gospodarstwo. Potrzebnych i pożytecznych domowych chowanie, rozmnożenie, chorób leczenie, dzikich łowienie, oswojenie, zażycie; szkodliwych zaś wygubienie". Doskonale znał całą ówczesną literaturę pszczelarską m. in. prac Reaumura i Schiracha (chyba będziemy musieli przynajmniej poczytać o tych osobistościach). W 127 stronicowym rozdziale dzieła "Zwierząt domowych..." zaprezentował przegląd biologii pszczół i jako pierwszy opisał sposób robienia odkładów, a także ule słomiane składane z dwóch części. Radził wywozić pszczoły na pożytki, zwłaszcza wrzosowe i radził polepszać bazę pożytkową. Jego następcy zarzucali uczonemu, że słabo znał gospodarkę rojową. Ale dzisiaj wiemy, że nie musiał skoro jako pszczelarz-praktyk szeroko stosował gospodarkę odkładami.

Za zasługi dla polskiej nauki ks. Kluk został mianowany doktorem filozofii i nauk wyzwolonych Szkoły Głównej Wielkiego Księstwa Litewskiego i Akademii Wileńskiej. Król Stanisław August odznaczył go złotym medalem z napisem: "Merentibus" (Nadzwyczajnie Zasłużony). Władza kościelna obdarzyła go tytułem kanonika kruszwickiego, brzeskiego i inflanckiego.

Społeczeństwo Ciechanowca wystawiło uczonemu pomnik, jego imieniem nazwano szkołę podstawową i Muzeum Geologicznemu w Ciechanowcu również nadano Jego imię. A CO POLSCY PSZCZELARZE ZROBILI I ROBIĄ DLA UPAMIĘTNIENIA TEJ WIELKIEJ POSTACI W HISTORII ROZWOJU POLSKIEGO PSZCZELARSTWA?

Pozdrawiam

Być pokonanym i nie poddać się - to zwycięstwo;
Zwyciężyć i osiąść na laurach - to klęska.
Józef Piłsudski